Nowy projekt KSW konkurencją dla Fame MMA? Trwają rozmowy z Najmanem i Burneiką

W toku dziennikarskiego śledztwa, jakie przeprowadziła redakcja MMA Pudelka, udało się ustalić cel wizyty Marcina Najmana w siedzibie KSW. Jako że jest to wydarzenie bardzo szeroko komentowane obecnie w Polski MMA, przedstawiamy informacje jakie udało nam się ustalić.

Według relacji osób będących blisko KSW, organizacja ta pracuje obecnie nad projektem, w który zaangażowani będą tz. freak fighterzy, czyli zawodnicy którzy swoją popularność zawdzięczają niekoniecznie umiejętnościom stricte sportowym. Forma tego projektu nie jest nam do końca znana, cel jednak wydaje się dość oczywisty: ograniczyć możliwość zatrudnienia kolejnych freak fighterów przez organizacje Fame MMA.

Cały szum medialny został zapoczątkowany przez Marcina Najmana, który na swoim profilu Facebookowym zamieścił zdjęcie z siedziby organizacji

W wielu wywiadach ciągnięto za język zarówno Marcina, jak i właścicieli KSW. Martin Lewandowski twierdzi, że nie miał zielonego pojęcia o wizycie Najmana w KSW. Maciej Kawulski tłumaczy z kolei, że była to tylko luźna rozmowa bez żadnych konkretów. Wiemy więc że z Najmanem rozmawiał Kawulski, który znany jest z zamiłowania do spraw nie do końca związanych bezpośrednio z MMA, odpowiada on w KSW mi. za dobór artystów do występów, oraz wszelakie technikalia związane z szeroko pojętym SHOW.

Nie dziwi zatem fakt, że to on odgrywa główne skrzypce przy tajemniczym projekcie, i rozmawia z jego przyszłymi gwiazdami.

Kolejnym ciekawym odnotowania faktem jest wznowienie treningów przez… Roberta Burneike. Chwali się on na instagramie swoimi treningami

Fame MMA niewątpliwie nabiera wiatru w skrzydła, i choć najbliższa gala będzie prawdziwą weryfikacją, to trzeba przyznać, ze szturmem zdobywają kolejne segmenty rynku, który wbrew pozorom, na pewnych płaszczyznach dzielą właśnie z KSW. Czy zatem KSW próbuje za wczasu zabezpieczyć się i zablokowac największe freakowe gwiazdy, chcąc zagrać konkurencji na nosie?

Zapewne w najbliższym czasie dowiemy się na ten temat więcej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *